Blech...:(

2003-09-19 16:53:20


Snuję sie po domu z paczką chusteczek Velvet... co z tego, że na opakowaniu pisze "miękkie jak aksamit", skoro mo biedny nos jest cały czerwony i szczypie, że sie tak wyraże... To troche dziwne: na dworze +26 stopni, nie przebywalam ostatnio z nikim kto chorował, a mimo to po południu miałam 38, 8 stopni gorączki... Hmm... Może to przez to, że mimo ze wczoraj juz bolało mnie gardziołko, to przebiegłam na w-fie te dwa nieszczęsne okrążenia wokół bajorka i byłam przedostatnia... załamał mnie mój wynik, ale to nie moja wina, ze ja jakaś słabo wytrzymała jestem... i myśle że to nie chodzi tylko o kondycje... ek wiem wiem- ja to mam problemy, ale często przejmuje sie jakimiś drobnostkami:| No i po 22:00 mama probowała mnie pocieszać, ze raczej na dzisiejszym sprawdzianie z chemii nie bedzie pewnej tabelki z zeszytu. Jeszcze wtedy bolało mnie tylko i wyłącznie gardło. Spektakl zaczał sie w nocy. Chodziłam po domu, a to po wode, bo strasznie chciało mi sie pic, a to w poszukiwaniu chusteczek... eheheh.. i kiedy położyłam sie i zamknęłam oczy, zaczeły sie przed nimi pojawiać jakieś wzory chemiczne, reakcje, tlenki... NAPRAWDE!!! No i pewnie przez to w ogóle prawie nie spałam... Zmęczona duchotą i okropnym katarem poszłam do mej rodzicielki, bo wiadomo:"nie ma jak u Mamy". Ale i tak nie zasnełam, a rano mama ze współczuciem powiedziala, ze chyba jednak zostane w domu a moze tylko na prywatny angielski pójde. Jeszcze nikt wtedy sie nie spodziewał( była to godzina 6:00), ze Bunny będzie miała gorączke i NIESTETY(oh jakie to straszne) nie bedzie sie mogła udać na private english. No i tak oto przetrwałam jakoś te 38,8 stopni( nie ma to jak Apap, Nurofen Antygrip i sok malinowy zalany wrzątkiem:) i siedze sobie teraz tutaj w otoczeniu mnóstwa zużytych chusteczek... Fuj fuj fuj! Jak ja nie znosze mieć kataru!!! No a kto lubi... eh! Ładnie sie zaczyna ten rok szkolny... blech! No i w dodatku dzisiaj wcale nie było sprawdzianu z chemii, bo lekcje prowadziła praktykantka. Jak ja nie znosze praktykantek! Jedyny z nich pożytek to taki, ze Cie nie znają i nie trują tak strasznie jak nauczyciele. Dziwna ta notka, nie wiem co mam ze sobą zrobic, czasem myśle że chciałabym tylko siedzieć w domu, zeby nie mieć tych wszystkich kłopotów i problemów... No ale powiedzmy sobie szczerze: co by to wtedy było za życie... Pozdrawiam was wszystkich, łapcie ostatnie promienie słońca(jak to mówi moja mama) i spożywajcie wiele witamin, zebyście nie musieli tak jak ja zużywać dwóch dużych paczek chusteczek dziennie...^_^

Słodkie, co nie?


skomentuj (6)